Największy romans stulecia Arcyksiążę Rudolf i Maria Vetsera

Największy romans stulecia
Arcyksiążę Rudolf i Maria Vetsera

Karnawał wiedeński w roku 1889 celebrowano bardzo uroczyście. Zabawom nie było końca. Aż nagle wszystko ucichło. W pałacyku myśliwskim arcyksiążę Rudolf popełnił samobójstwo wraz z kochanką - baronówną Marią Vetserą. Zadrżał cesarski Wiedeń. Ogłoszono żałobę w rozbawionym Wiedniu, ucichła muzyka. Rudolf był następcą tronu i jedynym synem cesarza Austrii Franciszka Józefa i cesarzowej Elżbiety II.
Jego krótkie życie wciśnięte było w gorset etykiety dworskiej, nakazów i zakazów.
Rudolf był wrażliwym dzieckiem, a potem urodziwym młodzieńcem. Wychowywały go tabuny guwernantek i nauczycieli. Chciano go wychować na dobrego żołnierza, ale niewłaściwe metody wychowawcze rujnowały tylko jego psychikę. Nigdy nie zaznał miłości rodziców. Jego ojciec, wychowany w wojskowym drylu, nie mógł, a może nie potrafił przekazać swej rodzicielskiej miłości synowi. Uważał się za monarchę z woli Boga sprawującego władzę. Bez reszty pochłaniały go obowiązki państwowe. Był oschły, nie demonstrował swych uczuć. Wymagał posłuszeństwa od wszystkich. Matka Rudolfa, piękna Sisi, nie mogła znaleźć swego miejsca na wiedeńskim dworze. Była osamotniona, jej życie upływało wśród dworskich intryg, plotek i złośliwości. Była w nieustannym konflikcie z teściową, arcyksiężną Zofią. Odsunięto ją prawie zupełnie od wychowania swych własnych dzieci, a jeśli już zajmowała się nimi musiała walczyć o swe prawa. Matka Franciszka Józefa rządziła dworem austriackim twardą ręką, zwano ją też "jedynym mężczyzną na dworze". Nigdy nie było emocjonalnej więzi między Rudolfem a jego matką. Był między nimi jedynie szacunek i dystans, ale to było za mało nawet dla cesarskiego dziecka.
Mimo wszystko Rudolf zdobył gruntowne wykształcenie, był liberalnym człowiekiem. Mówiono nawet, że był genialny. Posiadał nowoczesny światopogląd, miał szerokie horyzonty. Buntował się przeciwko polityce ojca. Pragnął swobód w cesarstwie, chciał utworzyć nowoczesną monarchię, a kto wie może nawet republikę. Niektórzy twierdzą, że przygotowywał spisek przeciwko ojcu. Jego życie było pasmem burzliwych zdarzeń. Już gdy miał dwadzieścia lat wybrano mu żonę, Stefanię. Pochodziła z belgijskiej królewskiej rodziny. Gdy poślubiła Rudolfa miała zaledwie szesnaście lat. Mówiono o niej...płaska klatka piersiowa, chuda i niezręczna. Sisi, jej teściowa, nazwała ją nawet wielbłądem flamandzkim. Wciąż rosła i rosła, przerosła nawet męża. Rudolf nie kochał swej młodej żony, pragnął rozwodu, lecz ani ojciec ani papież nie chcieli o tym słyszeć. Jedyną jego rozrywką stały się romanse, a pięknych kobiet w cesarstwie nie brakowało.
Rankiem, 30 stycznia 1889 r. w Mayerlingu znaleziono ciało Rudolfa i jego kochanki Marii Vetsery. Tragedia ta wstrząsnęła cesarstwem Austrii. Był to ogromny szok dla rodziny, która nie wiedziała z jakimi problemami borykał się Rudolf. Kochankowie byli młodzi i pełni życia. Dlaczego zginęli? Czy było to samobójstwo? Czy była to zbrodnia? Do dziś nie wiadomo. Arcyksiążę w chwili śmierci miał 31 lat, osierocił swą małą córeczkę Elżbietę.
Kim była Maria Vetsera? Gdzie się poznali? Co ich połączyło? Miała zaledwie siedemnaście lat. Spotkali się na polskim balu w Wiedniu... tam Rudolf zobaczył po raz pierwszy baronessę Marię. Był oczarowany jej wyglądem, urokiem i młodością...
Ulicami Wiednia mknął cesarski pojazd z Rudolfem i Marią do Meyerlingu, 40 km poza miastem znajdował się myśliwski pałacyk. Tam mieli spędzić romantyczne chwile, a może też były inne powody?
Co działo się po zamknięciu drzwi? Może kochali się noc całą upojną miłością? Rudolf wstał wcześnie rano, miał bowiem udać się na polowanie. Chwilę potem rozległy się strzały. Gdy wyłamano drzwi do sypialni już nie żył. Miał roztrzaskaną głowę, leżał w kałuży krwi. Obok leżała martwa Maria Vetsera.
Co się stało? Kto ich zastrzelił? A może sami targnęli się na życie?
On młody, cieszący się życiem, czy mógłby odebrać sobie życie? Dlaczego zastrzelił Marię? Nie mogli być razem, dlatego targnęli się na życie. Ojciec Rudolfa kategorycznie zakazywał tego romansu, choć sam romansował przez trzydzieści lat z aktorką Teatru Dworskiego Katarzyną Schartt, młodszą od niego o 23 lata, a wcześniej jeszcze z mieszczką Anną Nahowski.
Rudolf ciągle myślał o śmierci. Może to geny letalne były powodem jego ustawicznej depresji. Jego rodzice byli przecież kuzynami. Przez lata całe miał obsesje samobójcze, nawet na jego biurku zawsze stała trupia czaszka i leżał rewolwer. Niektórzy uważali, że był niestabilny psychiczne, a może nawet chory psychicznie. Według hipotez Rudolf najpierw zastrzelił Marię, a potem przez sześć godzin pisał listy...
Szeptano - po cichu - że Maria była w ciąży i wykrwawiła się po nieudanym zabiegu. Ale to nieprawda, bo arcyksiążę cierpiący na chorobę weneryczną był już bezpłodny. Mówiono też głośno, że zamordowali ich spiskowcy węgierscy, a może na rozkaz ojca oddano strzały w głowę syna? Byłoby to tragiczne. Mówiono też, że Rudolfa zamordował leśniczy z Heiligenkreuz zastawszy go romansującego z jego żoną. Niektórzy twierdzili wówczas, że kochankowie upozorowali własną śmierć podrzucając obce ciała, a potem żyli szczęśliwie na wyspach Morza Egejskiego. Rudolfa pochowano z honorami w krypcie Habsburgów w kościele kapucynów. Po latach obok niego spoczęli: jego matka, zamordowana w Genewie w 1898 roku oraz jego ojciec. Austriacy ciągle zdobią kwiatami miejsce ich wiecznego spoczynku. Grób Marii nie istnieje. Najpierw pochowano ją tuż obok Mayerlingu, potem wykradziono jej zwłoki. Dwór nigdy nie potwierdził jej obecności w Mayerlingu. Dla nich baronówna po prostu nie istniała, istniała tylko dla Rudolfa. A tymczasem...żyje romans stulecia już ponad wiek cały.

Janusz Kopeć
Chicago, 2020