Jesień
Jesień

pędzi na karym rumaku
malarka surrealistka
hrabianka bene nati
piromanka okrutna
bezwzględna egoistka
świat nagle stanął w nirwanie
niebo posmutniało od wczoraj
tańczą planety z wiatrem
dzwony wzywają na requiem
Demeter opłakuje Persefonę
Chełmoński maluje zapomnienia
a ona... jesień
amoralna i wyzwolona
całuje lubieżnie astry
śpiewa w negliżu z pokusami
puka do serc czerwonych
rozpala namiętności chwili
dotykiem innego spojrzenia
otwiera balet jesieni
i tańczy z każdym liściem
wyzwala nowe pożądania
w gorącym szale uniesienia
miłość jesienna odmienna
w podczerwieni chwili

Janusz Kopeć
Chicago, 2018